9 czerwca 2007

Czerwiec nie na siodełku

No to jest ciekawe, że w maju tylko raz się wpisałem. No ale za to trochę pojeździłem.
W maju miałem jeszcze jedną nieciekawą przygodę, kiedy wybrałem się na wieczorną przejażdżkę po burzy. Wszystko było pięknie do momentu kiedy chciałem przejechać przez odcinek drogi nieutwardzonej. Zakopałem się w błotnej mazi po osie i po kostki.
Troszkę mi zeszło zanim doprowadziłem maszynę do w miarę czystego stanu.
W zeszłym tygodniu oddałem rower do przeglądu gwarancyjnego, bo już na nim wykręciłem ze 300 km.
A co się jeszcze dzieje w czerwcu? Mam sesję i w ramach aktywności fizycznej codziennie jeżdżę rowerkiem na kosza. Nogi więc cały czas sprawne i gotowe do kolejnej wyprawy.
Pojutrze mam ostatni egzamin, to może troszkę popiszę o moich planach na czerwiec.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz